Napisane przez: Mononoke | Wrzesień 21, 2012

Krym – Czufut Kale, czyli Skalne Miasto


Ponoć, któregoś dnia w góry zawędrował pewien mnich i założył tam zakon w skałach, w których znalazł potencjał na wykucie mieszkań.  Do dziś nieopodal stoi tam cerkiew. Później miejsce to stało się 1 stolicą chanów krymskich, przeniesioną do Bakczysaraju, a ostatnimi mieszkańcami skalnego miasta, byli karaimowie. Oni rozbudowali skalne miasto do tego stopnia, że i mogli je bronić wylewając gorącą smołę, na pewnym odcinku, i wodą wydrążyli „szyny”, dla wózków z jedzeniem. Oprócz jaskiń powstało też kilka domów zrobionych z kamienia.

Karaimczycy to odłam judaizmu. Uznali oni, że najważniejsze jest Pismo, a nie przypisy do niego zawarte w Talmudzie, na którym Żydzi coraz bardziej się opierali. Karaim – to znaczy czytający. Ci ludzie postanowili czerpać naukę jedynie z czytania Tory, i uczyli swe dzieci tej umiejętności już od najmłodszych lat.

Ich społeczność była mała, bo można było poślubiać się, jedynie w obrębie ich wspólnoty. Żyli bez żadnego reprezentanta. U nich każdy był równy, jak i każdy mógł poprowadzić nabożeństwo. Bogaci dzielili się z biednymi, każdy miał pracę, a jak nie miał to bogatszy mu ją zapewniał. Jedynym problemem był brak wody. Na drodze do Czufut Kale stoi świątynia z uzdrawiającym źródełkiem. Codziennie kobiety schodziły tam, by potem wtachać na górę pełen dzban. Nosiły je na głowie i zawsze przekraczając próg swojego miasta, musiały się uśmiechać, bo woda to przecież symbol życia, radości… Osobiście jak ledwo sama tam doszłam, nie w głowie było mi uśmiechanie się, ale cóż… mogę jedynie współczuć…
Warto, jednak było wejść, bo widoki były nieziemskie!

Nieopodal krawędzi góry postawione jest mauzoleum. Ponoć jedna z kobiet (córka chana krymskiego) cudzołożyła, sprawa się wydała i bojąc się ojca, wolała skoczyć w przepaść, niż stawić mu czoła. Ach, te dobre, stare czasy!

Droga na Czufut Kale jest dość trudna. Śliskie kamienie były dla mnie dość problematyczne, choć dla zwierząt mniej, bo wokół co rusz przechodziła, jakaś świnia, czy krowa. Można też mniej więcej w ćwierci drogi, zaczerpnąć wody z uzdrowicielskiego źródełka, choć największą atrakcją niewątpliwe jest swobodne łażenie po jaskiniach – skalnych domach i próby wyobrażania sobie, jak żyli tamci ludzie.

Advertisements

Responses

  1. Ekstra notka, serio czuję się mądrzejsza po przeczytaniu. 🙂 No i fajne zdjęcia.

    Aczkolwiek nadal uważam, że może jacyś potomkowie tych Karaimów, którzy się tam żenili tylko w obrębie swojej zamkniętej skalnej społeczności, mogą gdzieś żyć, pod ziemią, w jaskiniach… I czekać… :]

  2. no szanse masz, a jakby:D

  3. Masz szanse, masz! 😉

  4. bardzo mi się podobają te zdjęcia:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: