Napisane przez: Mononoke | Lipiec 6, 2014

Xутар

Białoruś zaszokowała mnie najpierw pozytywnie, gdyż wpierw zwiedzałam stolicę. Nie była może, aż tak rozwinięta gospodarczo, ale było co zwiedzać i przede wszystkim bieda tego kraju nie była, aż tak widoczna. Udało mi się jednak z moją koleżanką dotrzeć na wieś o ile w ogóle można tak nazwać wolno stojący dom.

Babcia mojej znajomej mieszkała w хутар czyli hutar – gospodarstwie na ziemi niczyjej. Po pocztę musiała chodzić do sąsiadującej wsi. Pojęcia nie mam nadal jak trzeba zaadresować kopertę, by do niej doszło, ani jak 80-letnia babuszka ma siłę chodzić tyle kilometrów w dodatku żyje bez bieżącej wody w takiej izolacji od ludzi, ale wydawała się pogodzona ze swoją sytuacją i bardzo pogodna. Otaczała, się wieloma zwierzakami, więc rozmiłowana w nich ja, miałam kogo głaskać i tulić 😛

Jak widać pi razy oko na tych zdjęciach domek to nie żaden pałac. W zasadzie chatka, urządzona bardzo tradycyjnie. Na ścianach porozwieszane klimy i nie jestem pewna czy pełniły tylko funkcję dekoracyjną, bo choć udało mi się przyjechać w okresie, kiedy nie było aż takich mrozów, to jednak zima, którą wybrałam na zwiedzanie Białorusi, była naprawdę surowa, i nie wierze, by w takiej chatce można było się ogrzać za pomocą jedynie pieca kaflowego.

Na urodziny właścicielki domu zebrała się masa znajomych i wszyscy zaśpiewaliśmy jej sto lat :))). No dobra ja tylko ruszałam ustami :P, ale ruszałam szczerze!

Zaskoczyła mnie życzliwość tamtejszych ludzi. Wszyscy byli ciepli, przyjaźni, i tak jak śpiewali dla babuszki, tak samo życzliwie podchodzili do mnie. Nie denerwowało ich to, że niewiele rozumiem, wskazywali przedmioty palcem i cierpliwie tłumaczyli, jak się na to mówi. Nie ciągali do kościoła, próbowali wytłumaczyć na czym polega karta polaka i jak trudno im ją dostać dla siebie, mimo że mają polskich przodków. No naprawdę kochani ludzie!

Ponoć na Białorusi wiele jest nieużytków i takich wolno stojących gospodarstw. W Polsce ludzie się o ziemię żrą, a tam są jeszcze nawet nienazwane kawałki i to całkiem spore! Zapewne też jak na nasz poziom życia pewnie i tanie. Kto się nie boi sąsiedztwa Putina niech to przemyśli ;P.

Reklamy
Napisane przez: Mononoke | Lipiec 16, 2013

Leśny Park Niespodzianek

Owe cudo znajduje się w Ustroniu i powiem szczerze, że kompletnie o jego istnieniu nie wiedziałam. Zastanawiam się, czemu polskie obiekty turystyczne są tak mało rozreklamowane, podczas gdy co drugi Polak wie, że Tropical Island znajduje się pod Berlinem, a Tatralandia na Słowacji. Każdy mniej więcej orientuje się, co zwiedzić za granicą, mało kto ma szansę poznać polskie zakątki, nie raz znacznie bardziej pomysłowe od tych zagranicznych.

Jak tylko zobaczyłam szyld, zaczęłam zastanawiać się, co takiego może być ciekawego w parku, który jest lasem -_-‚. Nazwa dość dziwna, aczkolwiek rzeczywiście na niespodziankach się nie zawiodłam! Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jest tam masa zwierzaków, niektóre nawet chodzą wolno i kompletnie nie boją się ludzi. Takie mini zoo, z tymże sarnę można spotkać wyłożoną kulturalnie na kafelkach w łazience.

Oczywiście zwierzęta nie są jedyną atrakcją, bo też nie byłyby znowuż, aż taką niespodzianką. Kolejną atrakcją są ptaki, oraz organizowane pokazy, z nimi w roli głównej. Niektóre są zamknięte, jak sowy.

Jednakże inne, te które biorą udział w pokazach, mają jedynie uwiązaną nóżkę do swojego domku i chadzają sobie, jak psy. Ponieważ miałam okazję uczestniczyć w takowym pokazie, dało się zauważyć, że ptaki aż się rwą, by je wybrać. Biją się i piszczą. A jaki raban robią, gdy się je pominie! To było naprawdę urocze :).

Pokaz zaczynał się opowieścią trenera? instruktora?, o życiu ptasich drapieżników, sposobach polowania, charakterze. Po czy następowała prezentacja. Ptaki pikowały w powietrzu, aż w końcu chwytały podrzuconą im zdobycz. Niekoniecznie właściwą, bo orzeł np. zabrał jednemu z widzów kurtkę, którą ten sobie odłożył na ławkę. Szarpali się dłuższą chwilę, bo ptaszek nie powiem, był całkiem silny, ale na szczęście nikomu nic się nie stało, zaś poszkodowany wykazał się dużą dawką poczucia humoru, mimo porwanego ubrania. Każdy ptak oczywiście wracał, a niektóre nawet tak się wycwaniły, że podstępem zabierały jedzenie, nim wystartowały.

Oprócz żywych zwierząt były też ścieżki edukacyjne. Sztuczne dinozaury, statuetki, ale i mechaniczne bajki dla dzieci. Wrzucało się tam trochę grosza i można było usadzić dziecko przed lalkowym teatrzykiem, w którym wszystkie elementy się poruszały, śpiewały i opowiadały daną historię.

Do ścieżki edukacyjnej należały również tablice informacyjne i domek z wypchanymi zwierzętami, jak i przeróżnymi robakami. Więc, jak ktoś chce, może się naprawdę wiele rzeczy nauczyć.

Na placu widnieją także dość ciekawe huśtawki. Otóż zapięcia są jak na karuzelach w wesołych miasteczkach, natomiast bujać się można jedynie ciągnąć przymocowaną do huśtawki linkę. Wymaga to nieco wysiłku, ale w końcu coś nowego!

Bardzo polecam odwiedziny. Bilety w przystępnych cenach, a bardzo sympatycznie można spędzić czas. Poza tym park co rusz to ulepszano i były naprawdę śmiałe plany na ulepszenie i poszerzenie oferty. Ja byłam tam w 2009 roku, także zapewne jest tam teraz znacznie ciekawiej ;).

Older Posts »

Kategorie